10.07.2023
Chochołowska po raz trzeci!
W dniach 10-14 maja 2023 r. miał miejsce kolejny wyjazd Hartwigowego Klubu Podróżnika. Była to już 21 klubowa wyprawa górska!
Tym razem Klubowicze udali się w rejon Tatr Zachodnich wybierając schronisko w Dolinie Chochołowskiej jako miejsce noclegowo-wypadowe. Jest to miejsce doskonale nam znane, ponieważ ten ostatni tam pobyt był już 3-cim (tak żartem można powiedzieć, że kolejnym razem poprosimy o „kartę stałego klienta” :-). Schronisko należące do PTTK położone jest w Dolinie Chochołowskiej, usytuowane na wysokości 1148 m n.p.m., słynie m.in. z wiosennego wysypu krokusów, gdzie cała Polana Chochołowska przybiera kolor fioletowy. Nie zdarzyło się jednak nam do tej pory tego widoku ujrzeć, ponieważ przyjeżdżamy zazwyczaj 2 tygodnie później, co nie znaczy, że tym razem krokusy się nam nie rzuciły w oczy :-). Na ten 21 wyjazd zgłosiło się 10 członków Klubowiczów. O mały włos nie doszedłby do skutku, ponieważ przewidywane były bardzo niekorzystne prognozy pogody z obfitymi opadami deszczu, które być może uniemożliwiłyby wędrówki po górach. Na szczęście Klubowicze tak łatwo się nie poddają i nie tracąc ducha zaryzykowali! Pogoda okazała się łaskawa. Było słonecznie, ciepło i.... zimowo (mimo kalendarzowego maja) powyżej 1500 m n.p.m.
Ale po kolei.
10 maja wczesnym rankiem wyruszyliśmy w trasę: Trójmiasto - kierunek Zakopane a koło godziny 15.00 byliśmy już na parkingu na Siwej Polanie. Parkujemy auta, organizujemy na sportowo i wyruszamy w 2 godzinny spacer w stronę schroniska przepiękną Doliną Chochołowską, meldując się na miejscu ok godz.19.00. Po dopełnieniu formalności meldunkowych, lokujemy się w 2 wieloosobowych izbach a następnie udajemy się do stołówki, a właściwie restauracji (ceny jak w kurorcie :-)). Pierwszy wieczór (tak zresztą, jak i pozostałe trzy) spędzamy wspólnie w schronisku biesiadując przy muzyce (niezastąpiony Kolega Mariusz "Drupi" i jego gitara), śpiewając znane nam piosenki i planując wyprawę na następny dzień. Do naszego grona dołącza Pan Jerzy, który jest najstarszym czynnym ratownikiem TOPR-u (w schronisku jest dyżurka TOPRu). Dzięki Jego opowieściom, mogliśmy poznać pracę ratowników od Ich strony.
Następnego dnia po śniadaniu, wyruszamy zdobywać szczyty Tatr Zachodnich. Jedna Grupa (bardziej zaawansowana kondycyjnie) postawiła na całodzienną wyprawę, kolejno wchodząc na: Grzesia 1653 m n.p.m., następnie na Rakoń 1876 m n.p.m. oraz Wołowiec 2063 m n.p.m. Wycieczka była bardzo męcząca, m.in. z tego powodu, że podejścia pod szczyty utrudniał leżący tam śnieg i należało zachować szczególną ostrożność tak przy wejściu, jak i zejściu. Na szczęście wszyscy wrócili do schroniska szczęśliwie cali i bardzo zadowoleni, chociaż także bardzo zmęczeni. Druga Grupa, składająca się z 4 Pań, wybrała się "tylko" na Grzesia 1653 m n.p.m. (jak mówi przysłowie „mierz siły na zamiary” ), gdzie również powyżej 1500 m n.p.m. leżał śnieg i trzeba było natrudzić, aby osiągnąć cel. Trud "wspinaczki" opłacał się nie tylko ze względu na piękne widoki gór ale także ze względu na pokryte krokusami polany. Na szlaku mieliśmy także sympatyczne spotkanie „oko w oko” z lisem. W drodze powrotnej Panie zaliczyły jeszcze Bobrowiecką Dolinę 1351 m n.p.m. a wieczorem każdy podzielił się wrażeniami z tego pięknego dnia.
Kolejnego dnia 2 grupy również oddzielnie ruszyły w trasę. "Silniejsi" zdobywali kolejne tysięczniki tj.: Starorobociański Wierch 2176 m n.p.m., Kończysty Wierch 2002 m n.p.m. oraz Trzydniowiański Wierch 1758 m n.p.m. Wyprawa ta była nie tylko bardzo wymagająca z racji wysokości, ale również z iście zimowych warunków. Znaki "górowskazy" usytuowane na szczytach, jak na maj przystało ;) były do połowy bądź w całości w śniegu. "Niepokonana" Grupa w doskonałej kondycji, chociaż bardzo zmęczona, późnym popołudniem zameldowała się w schronisku i stawiła w komplecie na kolacji. Grupa Pań natomiast wybrała wyjście w wersji „light” udając się na wędrówkę Doliną Jarząbczą przemierzając żółty Szlak Papieski oraz część czerwonego prowadzącego na Trzydniowiański Wierch.
W sobotę tj. 3 dzień górskich wędrówek do grupy 4 Pań dołączyły nasze 3 koleżanki, zmęczone poprzednimi wyczerpującymi dniami. Panie udały się na Iwaniacką Przełęcz 1459 m n.p.m., przedtem jednak odwiedziły Kapliczkę na Polanie Chochołowskiej. Panowie natomiast podzieli się na 2 grupy i osobno wędrowali szlakami, których wcześniej nie znali.
Wszystkie wycieczki zostały uwiecznione tradycyjnie na niezliczonych zdjęciach oraz licznych filmach, którym uroku dodają nie tylko piękne górskie krajobrazy, leżący jeszcze w wyższych partiach gór śnieg, fiolet krokusów, ale również nasze "firmowe klubowe" niebieskie koszulki. Maszerując, bądź spacerując w nich w schronisku, niejednokrotnie wzbudzaliśmy zainteresowanie innych turystów.
Ostatni wieczór, tradycyjnie zakończyliśmy śpiewem i dzieleniem się wrażeniami z całego pobytu i z planami na jesień (ma to być Śnieżnik - tam nas jeszcze nie było!). Niedzielnym rankiem wyruszyliśmy w drogę powrotną, tradycyjnie "objuczeni" oscypkami zaliczając również złote łuki -) czyli MC Dolanda (wszak to taka Klubowa tradycja :-)).
Kolejny wyjazd zdecydowanie można zaliczyć należy do udanych, brawo My!
Klubowicze dziękują bardzo firmie C.Hartwig Gdynia za okazaną pomoc w postaci użyczonego na wyjazd służbowego auta a Małgosi T. za bezpieczne dowiezienie nas.
Dziękujemy!
W imieniu Klubowiczów - Barbara Eggert (emerytka)